Dwuskładnikowy krem

Dwuskładnikowy krem – moja recepta na skórę mieszaną, przetłuszczającą się i trądzikową.

Każdy, kto ma wrażliwą cerę, skłonną do podrażnień, przetłuszczającą się i z licznymi wypryskami, prędzej czy później zacznie szukać odpowiedniego kremu, który pomoże jego twarzy. Ja też borykałem się z tym samym problemem. Przetestowałem dziesiątki różnych kosmetyków – jedne działały lepiej, inne gorzej. Co znalazłem szukając idealnego kremu?

Po co mi krem?

Aby skóra twarzy wyglądała i czuła się świetnie potrzebne jest jej optymalne nawilżenie i składniki odżywcze, które wpłyną na jej wygląd i kondycję. Krem nawilżający – jak sama nazwa wskazuje – w założeniu ma pomagać nawilżyć cerę i znormalizować jej wygląd. Dodatkowe składniki powinny uzupełniać różne niedobory w obrębie skóry. Przykładowo: krem do cery tłustej i trądzikowej powinien głęboko nawilżać, redukować ilość wytwarzanego sebum i usuwać zaskórniki, nie powodując jednocześnie przesuszenia skóry.
Tymczasem wiele kremów nie spełnia tych podstawowych kryteriów. Dotyczy to zarówno produktów z niższej półki cenowej, tych najpopularniejszych, a nawet znanych i droższych marek. Co gorsza zdarza się, że zamiast pomóc – pogarszają tylko sprawę. Efektem używania źle dobranego kremu są:

  • zapchane pory,
  • rozregulowana produkcja sebum,
  • nadmierne wysuszenie skóry (miejscowe lub całej powierzchni twarzy),
  • namnożenie się zaskórników i wyprysków.

Dlaczego kosmetyki podrażniają?

Dużo czasu spędziłem na poszukiwaniu najlepszego kremu dla mojego typu cery – mieszanej ze skłonnością do przetłuszczania się i wyprysków. Szukałem kosmetyku, który nawilży wysuszone miejsca na twarzy, znormalizuje strefę przetłuszczającą się i oczywiście zlikwiduje problem zaskórników i wyprysków. Kiedy kolejne kremy przynosiły więcej szkody, niż pożytku, zacząłem dogłębnie analizować ten temat i szukać informacji o kosmetykach, aż trafiłem na pojęcia „komedogenności” i „aknegenności”, które tłumaczyły dlaczego niektóre kosmetyki działają tak fatalnie. W ten sposób zainteresowałem się składem kremów nawilżających i zacząłem przyglądać się etykietom wszystkich preparatów, które kupowałem.
Kosmetyki komedogenne to takie, które zawierają w sobie składniki zapychające pory w skórze. Kosmetyki aknegenne z kolei zawierają substancje, które pogłębiają lub wręcz wywołują zmiany trądzikowe. Obie te cechy (komedogenność i aknegenność) mogą występować w jednym preparacie. Nikogo chyba nie zdziwi, że kremy, które najgorzej wpływały na moją cerę zawierały składniki z listy najczęściej podrażniających i zapychających. Są to między innymi:

  • gliceryna
  • parafina
  • stearyna
  • silikony
  • sztuczne barwniki
  • sztuczne aromaty
  • różnego rodzaju półprodukty

Te kilka substancji to tak naprawdę jedynie przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Poszczególne substancje mogą źle wpływać tylko na dany rodzaj cery, w zależności od indywidualnych predyspozycji każdego człowieka. Dlatego teoretycznie każdy składnik-wypełniacz może powodować niekorzystne skutki uboczne. Bywa i tak, że nawet najbardziej zapychające substancje są dla niektórych zupełnie nieszkodliwe. Niestety ja do takich osób nie należę.

Jakie korzyści przynosi olejowanie twarzy?

Zdałem sobie sprawę, że zwykły krem nie jest w stanie sprostać wymaganiom mojej cery. Szukałem więc informacji o alternatywnych metodach pielęgnacji trądzikowej skóry. Przypadkowo natknąłem się na artykuł o korzyściach płynących z olejowania twarzy pielęgnacyjną oliwką Hipp dla noworodków. Postanowiłem spróbować, jedocześnie odstawiając wszystkie dotychczas używane kremy nawilżające. Olejek nanosiłem na twarz tylko na noc. Po kilku dniach efekty przerosły moje oczekiwania! Okazało się, że oliwka dla niemowląt naprawdę działa. Kondycja mojej skóry znacznie się poprawiła i zmniejszyła się ilość zaskórników, choć jednocześnie brak nawilżenia sprawił, że na twarzy miejscami pojawiły się u mnie przesuszenia. To był pierwszy sygnał, że olejowanie twarzy przynosi pozytywne skutki, choć nie jest idealne.

Analizowałem dalej temat olejów jako środka do pielęgnacji twarzy. Wkrótce wytypowałem 5 najbardziej uniwersalnych olejów do cery trądzikowej:

  • olej z róży rdzawej – głęboko nawilża, działa przeciwstarzeniowo, wspomaga gojenie ran, podrażnień i zmian trądzikowych, szybko przenika przez skórę i działa od środka;
  • olej arganowy – silnie nawilża, wspomaga usuwanie trądziku, poparzeń i blizn, przeciwdziała starzeniu się skóry – wygładza ją, uelastycznia i regeneruje;
  • olej jojoba –głęboko nawilża, reguluje poziom sebum, leczy trądzik, łagodzi stany zapalne, odżywia i wygładza skórę, redukuje zmarszczki;
  • olej z pestek malin – leczy stany zapalne skóry, usuwa trądzik, regeneruje skórę, nawilża i spowalnia procesy starzenia się;
  • olej z pestek truskawek – nawilża, chroni przed utratą wody w naskórku, odżywia, pomaga w leczeniu skóry tłustej i trądzikowej.

oleje-naturalne

Oleje roślinne są używane w kosmetyce od tysięcy lat. W przeciwieństwie do olejów mineralnych (pochodzenia sztucznego), ich tłuszcze (czyli lipidy) są biozgodne z naszym organizmem. Dzięki temu działają znacznie szybciej, dobrze się wchłaniają, docierają do głębszych warstw skóry i są bezpieczne. Dodatkowo zawierają wiele cennych składników, m.in. witaminy, Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe, fosfolipidy i beta-karoten. Po użyciu zostawiają łagodny film ochronny i zdrową, gładką skórę.

Jaka jest tajemnica kwasu hialuronowego?

Milowym krokiem w moich poszukiwaniach było odnalezienie kwasu hialuronowego. Choć jego nazwa może być myląca, kwas hialuronowy to substancja naturalnie występująca w ludzkim organizmie. Jego główną funkcją jest wiązanie wody w komórkach naszej skóry, a co za tym idzie – odpowiada za nawilżenie skóry. Dodatkowo aktywuje procesy regeneracji, wygładza naskórek i stymuluje jego właściwości ochronne. Ponieważ kwas hialuronowy to naturalny składnik komórek, jego używanie na skórze jest całkowicie bezpieczne i zgodne biologicznie z każdym typem cery.

W internecie można znaleźć setki pozytywnych opinii na temat kwasu hialuronowego. Wiele jest także metod jego zastosowania, m.in. jako dodatkowy składnik wzmacniający nawilżające właściwości kremu, odżywka do włosów, środek przyspieszający gojenie ran czy samodzielny środek nawilżający dla skóry. Najciekawsze dla mnie było to, że nie trzeba używać go jako dodatkowego składnika w kosmetykach. Można kupić go jako osobny półprodukt, dodać do własnej mieszanki składników kosmetycznych lub zastosować bezpośrednio na skórę. Postanowiłem więc zaryzykować i zakupić zestaw olejków oraz kwas hialuronowy w postaci lekkiego żelu w stężeniu 1,5%. Za każdą buteleczkę o pojemności 15 ml zapłaciłem ok. 10 zł, a za 100 ml żelu hialuronowego – 25 zł.

Dlaczego warto używać mydła siarkowego?

W tym samym czasie odkryłem jeszcze jeden preparat, który znacząco zmienił stan mojej skóry. Ponieważ borykałem się z tłustą cerą i trądzikiem, intensywnie szukałem czegoś, co mi pomoże. Za radą mojej mamy oraz ekspedientki w Hebe, której dzieci miały taki sam problem, postanowiłem kupić kostkę mydła siarkowego Barwa. Mydło siarkowe działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, zmniejsza wydzielanie sebum, domyka rozszerzone pory i zwalcza zaskórniki. Można je też stosować do włosów – skutecznie radzi sobie nie tylko z przetłuszczoną skórą głowy, ale też pomaga likwidować łupież.

Wielki test – jak sprawdza się mieszanina mydła siarkowego, olejków naturalnych i kwasu hialuronowego?

Kiedy otrzymałem zamówioną wcześniej paczkę z olejkami i żelem hialuronowym od razu przetestowałem wszystko na własnej skórze:

  • Ostrożnie umyłem twarz za pomocą mydła siarkowego omijając okolice śluzówek nosa oraz oczu.
  • Na wewnętrzną część dłoni naniosłem od 4 do 6 kropelek oleju z arganowego, a następnie jedną kroplę żelu hialuronowego.
  • Całość rozmasowałem na wilgotnej skórze twarzy, dokładnie wszystko wcierając.

Naniesiony „krem” wchłonął się po kilku minutach, pozostawiając delikatny, bardzo przyjemny film, a moja skóra dobrze zareagowała. Był to pierwszy sygnał, że idę w dobrym kierunku. Powtarzałem cały zabieg z myciem i smarowaniem twarzy rano i wieczorem, każdego dnia. Na efekty naprawdę nie czekałem zbyt długo – stan mojej skóry poprawiał się dosłownie z dnia na dzień. Dzięki antybakteryjnym i ściągającym właściwościom mydła siarkowego nie tworzyły się nowe zaskórniki, a dotychczasowe wypryski zaczęły się goić i znikać. Dwuskładnikowy „krem” z oleju arganowego i żelu hialuronowego nawilżył i odżywił moją skórę.

Po dwóch latach prób i błędów obfitujących w podrażnienia, zapchane pory i wypryski na twarzy, udało mi się znaleźć idealne połączenie składników, które pomogły mojej cerze. Poleciłem ten zestaw wszystkim znajomym, którzy tak jak ja zmagali się z cerą mieszaną lub tłustą, ze skłonnością do podrażnień i trądzikiem. Każdy, kto wypróbował kombinację naturalnych olejków roślinnych z kwasem hialuronowym, był zachwycony.

Nie szukaj dłużej idealnego kremu

Wydałem tysiące złotych na sklepowe kosmetyki, które podrażniały i zapychały moją skórę. Jeśli Ty też zmagasz się z cerą trądzikową, tłustą lub mieszaną – odstaw wszystkie nieskuteczne preparaty i wypróbuj mieszanki naturalnych olejów i kwasu hialuronowego. W moim sklepie możesz kupić każdy z powyższych produktów w gotowym zestawie lub do samodzielnego wykorzystania. Wszystkie oferowane składniki są najwyższej jakości, pochodzą od sprawdzonych dostawców i posiadają odpowiednie certyfikaty. Każdy z nich został przetestowany przeze mnie i moich najbliższych, dlatego daję na nie osobistą gwarancję skuteczności. Jeśli jeden z zestawów nie pomoże Twojej cerze – zwrócę Ci wydane pieniądze.

Dobre rady na koniec

  • Polecam każdemu olej arganowy oraz olej jojoba, jako najlepsze i najbardziej kompleksowe składniki każdego kremu.
  • Mydło siarkowe zalecam tylko osobom o skórze trądzikowej, tłustej lub mieszanej, ze skłonnościami do wyprysków i zaskórników. Absolutnie odradzam stosowanie go osobom o skórze suchej. Z czasem, gdy moja skóra unormowała się, również zrezygnowałem z mydła siarkowego. Myję twarz zwykłą wodą lub z dodatkiem lekkiego mydła w postaci żelu.
  • Jeśli na mojej twarzy pojawią się suche miejsca (w postaci „placków, najczęściej w okolicy nosa) stosuję co kilka dni miejscowo lekki krem nawilżający L’oreal. To wystarczy, by wyleczyć przesuszone miejsca.
  • Co drugi lub trzeci dzień stosuję idealną odżywkę na noc – na wilgotną skórę twarzy wcieram jeden z naturalnych olejów roślinnych (wystarczy 10-15 kropli). Wchłania się w 100% i przynosi bardzo dobre rezultaty.
  • Warto z większą świadomością podchodzić do pielęgnacji skóry twarzy. Z doświadczenia wiem, że jeśli cera nie wymaga specjalnej pielęgnacji, lepiej stosować jak najmniej kremów i innych obciążających kosmetyków. Często zapominamy o naturalnej zdolności skóry do regeneracji, która nie może się uaktywnić, gdy jest atakowana dużą ilością kosmetyków. W każdym sklepowym kremie znajdziemy nawet dwadzieścia różnych substancji, z których większość to wypełniacze (gliceryna, parafina, silikony itp.). Dla wielu osób właśnie te składniki są podrażniające. Można to zauważyć już po 1-2 dniach stosowania kosmetyku – pojawiają się wysypki, zaskórniki czy pryszcze.
  • Polecam pogłębić swoją wiedzę na temat kosmetyki naturalnej. Wiele osób, które zrezygnowały ze stosowania kremów są z tej decyzji bardzo zadowolonych – wystarczy zapoznać się z ich opiniami, dostępnymi w wielu miejscach w sieci. Stosowanie tylko aktywnych substancji przynosi ogromne korzyści dla cery i ciała. Warto również poznać korzyści płynące ze stosowania olejów naturalnych.
  • Z własnego doświadczenia wiem, że stosowanie tylko jednego rodzaju olejku do olejowania twarzy przez dłuższy czas spowoduje przyzwyczajenie się skóry do jego właściwości. Warto więc mieć przynajmniej 2-3 różne olejki i zmieniać je rotacyjnie co około 2 tygodnie. Każdy olejek zawiera inne składniki odżywcze, które wchłaniają się niemal w 100%. Dzięki takiej wymianie skóra będzie mogła „odpocząć” od jednego olejku i czerpać to, co najlepsze z kolejnego.